„Ach zakochałem się!”

Wkrótce dzień zakochanych – Walentynki. Widzimy splecione dłonie, pary w uścisku, ozdoby walentynkowe mówiące „kocham cię” przemawiające z wystaw sklepowych, a nawet łakocie z wyrytymi wyznaniami miłosnymi. Ale czym jest miłość? Co tak naprawdę znaczy?

Strzała amora

Photo_by_Clem_Onojeghuo_on_Unsplash

Każdy z nas pragnie miłości, niektórzy upatrują w niej „złotego Grala”, który jest kluczem do szczęścia. Jednak tak, jak nie ma dwóch identycznych ludzi – nie ma także takiej samej miłości. Co więc wpływa na przyciąganie dwojga ludzi do siebie? Jak rozpoznać, że to właśnie „to”?

Na pytanie, „Co może spowodować, że ktoś nam się podoba?” podczas wykładu dr Wojciecha Kuleszy pt., „Ale ja się głupio zakochałem!” Padło bardzo wiele różnych odpowiedzi: to coś, co nas uzupełnia, to, że jesteśmy do siebie podobni, to, że się różnimy, fizyczne piękno, cechy charakteru. Więc jak to jest? Dr Kulesza zwraca uwagę na wiele aspektów zakochiwania się. Jednym z nich jest otoczenie społeczne, jego wpływ. Łatwiej jest nam nawiązać kontakt z kimś, kogo już wcześniej widzieliśmy lub znaliśmy. Zwracamy także uwagę na podobieństwa – podobne zainteresowania, wartości, to czy chcemy mieć dzieci, a nawet fakt, że ktoś pochodzi z tego samego miasta lub tej samej dzielnicy! Niemożliwe? A jednak.  Podobieństwa w sprawach dla nas ważnych mogą decydować o tym czy ktoś „wpadnie nam w oko”. Często zdarza się tak, że osoby przebywające razem, mające ze sobą coś wspólnego – naśladują się nawzajem lub nieświadomie upodabniają. W drobnych gestach - chwytając kubek w tym samym momencie, uśmiechając się lub używając podobnych sformułowań.  Poczucie bycia podobnym, daje nam poczucie akceptacji i bezpieczeństwa. Czy jednak w każdym przypadku przewidywalność i podobieństwa działają? A skoro tak, to, dlaczego ludzie wchodzą w związki z partnerami całkowicie przeciwnymi od siebie? Podobieństwo do siebie to nie wszystko. W pierwszych etapach związku, cieszy nas wspólnota obcych sobie osób. Z upływem czasu to różnice prowadzą do rozwoju relacji i będących w niej osób. Różnice sprawiają, że dwoje ludzi uczy się od siebie, uzupełniając nawzajem i mobilizując do odkrywania nowego. Odmienne pasje tworzą także przestrzeń, która pozwala skupić się nie tylko na uczuciu, ale także na czymś, co jest poza nim. Harmonia między bliskością i wolnością, wzajemne zrozumienie dla różnic, umiejętność elastycznego odpowiadania na potrzeby partnera lub partnerki przy zachowanej umiejętności dbania o samego siebie, mogą być kluczem do stabilnej relacji. Ale to nie jedyna wersja związku.

Photo_by_Kristina_Litvjak_on_Unsplash

Atrakcyjność ma istotne znaczenie w kontaktach międzyludzkich. Badania psychologów społecznych pokazują, że atrakcyjność wpływa na to jak jesteśmy spostrzegani, ponieważ piękno budzi nie tylko pożądanie, ale i zaufanie. Załóżmy, że spotkamy atrakcyjną kobietę kwestującą na ulicy na rzecz zbiórki charytatywnej. Ubrana w sukienkę, w pełnym makijażu i odpowiedniej fryzurze prosi o datek. Gdyby tak wyobrazić sobie tę samą kobietę w rozciągniętej bluzie, włosach w nieładzie, niezadbaną i zmęczoną, – która z nich otrzymałaby datek? Zarówno dla mężczyzn jak i kobiet uroda to także wskaźnik zdrowia i biologicznego potencjału.

A co ze słowami? Czy wystarczy komplement, aby zaczarować kogoś, kim jesteśmy zainteresowani? Otóż wbrew pozorom komplementowanie innych nie jest rzeczą łatwą. Powiedzenie atrakcyjnej kobiecie, że jest piękna może nie zrobić na niej wrażenia, ponieważ oczywisty komplement traci na wartości, natomiast skupiając się na czymś mniej widocznym, a ważnym dla tej drugiej osoby: „to jak wybrnęłaś z sytuacji było niesamowite! Nie każdy by sobie z tym poradził” sprawia, że naprawdę czujemy się dostrzeżeni, a przez to atrakcyjni.

Długo i na stałe?

Jednak miłość jak wszystko inne z czasem ulega zmianie. Jak mówi prof. Bogdan Wojcieszke pierwszeństwo ma namiętność – wzajemne przyciąganie to pierwszy aspekt, jeśli druga strona je odwzajemnia pojawia się pole dla intymności, czyli jednego z piękniejszych momentów budowania związku oraz samej miłości. Wspieranie się nawzajem sprzyja wzajemnej bliskości i zaufaniu. O ile łatwiej jest nam powiedzieć partnerowi czy partnerce o czymś, kiedy wiemy, że nas zrozumie, o ile bezpieczniej czujemy się wiedząc, że, w trudnej sytuacji mamy, na kogo liczyć. Czy jednak to jak kobiety odczuwają satysfakcję w związku równa się z tym jak postrzegają ją mężczyźni? Badania przedstawione przez prof. Wojciszke ukazały ciekawe wnioski. Na pytanie o to, który składnik twojej miłości: intymność, namiętność czy zobowiązanie, daje ci satysfakcje? - kobiety w większości wskazały na intymność. Dla nich to fakt, że mężczyzna stara się, potrafi je zrozumieć, a do tego wspierać jest najważniejszy. Co jest najważniejsze dla mężczyzn?  Największą satysfakcję odczuwają wtedy, gdy kobiety okazują im namiętność.

Photo_by_Roman_Kraft_on_Unsplash

Nie wszystkie związki są w stanie przetrwać próbę czasu. Jak zaznacza profesor jest kilka pułapek, w które nieświadomie wpadamy jak np. unikanie konfliktów i konfrontacji. Okazuje się, że święty spokój nie zawsze jest dobry – to, że się nie kłócimy sprawia, że nie wchodzimy ze sobą w interakcje, które są w związku potrzebne, ale również zanika ekscytacja, a bez niej nie ma uczuć. Związek nie może także działać na zasadzie „coś za coś”, (co przynosi pewne korzyści, ale może stać się relacją interesowną) lub też „oko za oko” (co przynosi parze ból).

Profesor Bogdan de Barbaro w rozmowie z Justyną Dąbrowską podsumowuje: „Miłość wszystkiego nie rozwiąże. Mnie jest bliższa koncepcja małżeństwa, jako wspólnego twórczego zadania. Nieustającego zadania. Trzeba mu się przyglądać, eksperymentować, uważać, żeby nie zepsuć. Nie przyjmować za pewnik, że skoro jest nam dobrze, to raz na zawsze, a jak coś zaczyna zgrzytać, to znaczy, że musimy się rozstać, bośmy się nie dobrali... Miłość nie wystarczy, bo może być obciążona nieumiejętnością komunikacji, naszą niedojrzałością, egocentryzmem, zależnością od rodziców. Mogłaby wystarczyć, gdyby była w pełni i absolutnie dojrzała, ale takie miłości są głównie w podręcznikach, a czasem w poezji. Dlatego przy miłości trzeba się trochę natrudzić.”

Zespół Uważnej

Umów spotkanie

Kamila Fryc
tel. 796 030 230
Marzena Ciesiółka
tel. 697 310 623
Aleksandra Szarek-Baryga
tel. 664 713 900
Paulina Zerka
tel. 730 767 067
Krzysztof Rzepski
tel. 516 743 630
Piotr Sibilski
tel. 502 720 111

Przyjdź na wizytę

Uważna
Pracownia Terapii

ul. Kasztelańska 7
60-316 Poznań

Zobacz wskazówki dojazdu.

Dołącz do nas na Facebook'u