Prosto z mostu - cykl rozmów z psychoterapeutami Pracowni

M.C. - Jest Pani psychoterapeutką i nauczycielką, to chyba niezwykłe połączenie?
M.V-K. - Wcale nie tak rzadkie. W szkole w której uczę, jest jeszcze jedna osoba łącząca te dwa zawody. Natomiast, kiedy opowiadam, że pracuję w szkole, zazwyczaj słuchacz spodziewa się raczej, że jestem szkolnym psychologiem.
 
M.C. - Jak to było kiedy pandemia dotarła do Polski na poważnie?
M.V-K  - Szkołę najpierw nagle zamknięto. Pamiętam, że miałam wtedy lekcję z trzecioklasistami. Wiedziałam już, że od jutra Poznań zawiesza zajęcia. Dzieciaki szeptały między sobą na ten temat. Kiedy potwierdziłam plotki, usłyszałam pisk radości. Wszyscy wtedy cieszyli się na dwutygodniowe "koronaferie". Już kilka dni później stało się jasne, że sytuacja jest dużo poważniejsza.

Zdjęcie uśmiechniętej psychoterapeutki

M.C.-  Jak wtedy wyglądała sytuacja z punktu widzenia nauczycieli?
M.V-K - Nieciekawie. Było zamieszanie informacyjne, chwilę trwało zanim zorganizowaliśmy się, by móc uczyć przez internet. Ten chaos dotknął również dzieci i ich rodziców. Trzeba było reorganizować opiekę dla dzieci, zapewnić dostęp do komputera i internetu dla wszystkich domowników. Trzeba było poszukać przestrzeni w domu dla każdego z rodziny, by mógł pracować i uczyć się. Do tego strach i poczucie zagrożenia związane z wirusem, to wszystko odbiło się na kondycji psychicznej rodziców i dzieci.
 
M.C.- To wtedy pojawili się w Pani gabinecie pierwsi młodzi pacjenci mówiący o problemach związanych z koronawirusem?
M.V-K - Właśnie nie. Zanim to się stało wszyscy i wszystko zamarło. Dopiero po kilku tygodniach stopniowo zaczęli pojawiać się pacjenci opowiadający o problemach wynikających z życia w zamknięciu. Trudnościach spowodowanych brakiem codziennego kontaktu z rówieśnikami, o zerwanej szkolnej i domowej rutynie, które zapewniały im dotąd poczucie bezpieczeństwa. W tym czasie praca z pacjentami była trudna. Na początku ograniczyliśmy się w Uważnej Pracowni Terapii do kontaktu online ze względu na bezpieczeństwo epidemiologiczne. Był to zupełnie inny kontakt niż ten na żywo, znany dzieciom i młodzieży. Z najmłodszymi pacjentami pracowaliśmy za pośrednictwem ich rodziców. Zmiany dotknęły więc także form pomocy psychoterapeutycznej. Po częściowym zniesieniu ograniczeń, ponownie zaczęliśmy pracować w gabinetach, czyli w zdecydowanie najkorzystniejszy dla pacjentów sposób.
 
M.C. - A jak sytuacja wygląda obecnie?
M.V-K - Otwarcie szkół było przez dzieci i rodziców wyczekiwane. Dla niektórych moich pacjentów, oczekiwanie na powrót do szkoły w realu było znacznie mocniejszym przeżyciem niż coroczne oczekiwanie na wakacje. Było to pełne nadziei czekanie na powrót utraconego bezpieczeństwa, do którego dzieci i młodzież potrzebują codziennego kontaktu z rówieśnikami.
Jedynie grupa dzieci, dla której szkoła jest miejscem ciągłego stresu, a kontakty z rówieśnikami to najtrudniejsza część ich rzeczywistości, nie potrafiły cieszyć się z wrześniowego powrotu.
 
M.C. - Czy otwarcie szkół przyniosło już jakieś zmiany?
M.V- K. - Niestety powrót do wyidealizowanej przeszłości okazał się niemożliwy. Szkoły zmieniły się, zmienili się uczniowie, rodzice, nauczyciele, zmieniły się także szkolne regulaminy. Obecnie w szkołach panuje duży lęk przed koronawirusem, ale przede wszystkim przed odpowiedzialnością za skutki wydarzeń, na które mamy bardzo niewielki wpływ. To wszystko zakłóciło podstawy zaufania, które pozwalały na dotychczasowy sposób funkcjonowania szkół. Zaufania rodziców do nauczycieli, nauczycieli do uczniów, nauczycieli do rodziców i uczniów do nauczycieli oraz kierownictwa szkół do nauczycieli, rodziców i uczniów. Brak zaufania i wynikające z niego lęki próbuje się likwidować za pomocą procedur sanitarnych, którym poddawani są wchodzący do szkół, a przede wszystkim uczniowie - dzieci i młodzież.
 
M.C. - Dlaczego właśnie one?
M.V- K. - Ponieważ dzieci są oddane pod opiekę dorosłych, którzy bardzo starają się zapewnić im bezpieczeństwo. Używają do tego metod, które nie zawsze uwzględniają naturalne potrzeby dzieci, a często wręcz je ignorują.
 
M.C. - Jakie metody ma Pani na myśli?
M.V- K. - Tą najbardziej obciążającą było zamknięcie szkół w realu i nauka w systemie zdalnym. Teraz są to rozliczne zakazy i nakazy, które pojawiły się w szkolnych regulaminach. Dziś w różnych szkołach obowiązują bardzo różne "zasady koronawirusowe", często sprzeczne ze sobą, trudne do uzasadnienia za pomocą rozumowania naukowego. Dzieci to widzą i komentują. Niestety używając słowa "koronawirus" można właściwie zakazać wszystkiego. Są świetlice bez zabawek, poza pudłem dużych, więc łatwych do mycia, plastikowych klocków, sale dla maluchów bez dywanów, na których można było usiąść, zakaz pracy w grupach na lekcji, kolejki przed szkołami w których mierzy się temperaturę wszystkim uczniom, izolatoria wyglądające jak z koszmarów o szkolnych karcerach. Lęk przed koronawirusem pozwala zapomnieć o tym, że dzieci i nastolatki potrzebują uczyć się współpracy, że zaczyna się to od pożyczenia koleżance ołówka, czy wymienienia się kanapkami, że bawią się przede wszystkim w bliskim kontakcie fizycznym, dotykając się, przepychając, trzymając za ręce. Zakazywanie im tego jest sprzeczne z ich podstawowymi potrzebami.
 
M.C. - Hmm..to musi być trudne. Jak reagują na to uczniowie?
M.V- K. - Lękiem, buntem, humorem, zupełną biernością albo pomysłami na obejście zakazów. Reagują różnie w zależności od wyuczonych sposobów zachowania. Rodzice i nauczyciele także mają bardzo różne podejście do narzuconego im świata. Są tacy, którzy wspierają uczniów, sami radzą sobie z dziwną sytuacją, w której się znaleźli, ale są i tacy, którzy z sytuacją sobie nie radzą i odreagowują frustracje. Rodzice również nie zawsze potrafią opanować emocje, gdy zmuszeni są uczyć własne dzieci przestrzegania zasad, których sami nie akceptują. A dzieci bardzo potrzebują mądrych opiekunów i wychowawców dających im wsparcie w tym frustrującym świecie.
 
M.C. - Co może w tej sytuacji zrobić psychoterapeuta?
M.V- K - Rozmawiać, rozumieć, edukować i wspierać. Na tym w dużej mierze polegała nasza praca przed koronawirusem i to się nie zmieniło.

Copyright © Uważna Pracownia Terapii - Poznań

Tags: Blog

Znajdź nas na Facebooku

Umów spotkanie

Rejestracja telefoniczna od poniedziałku do piątku
w godzinach 14:00-19:00
tel. 796 038 230
lub na www.uwazna.medsoft.pl

Przyjdź na wizytę

Uważna Pracownia Terapii
ul. Śniadeckich 28/2
60-744 Poznań
NIP: 777-291-26-15
ING Bank Śląski 18 1050 1520 1000 0097 3286 2066